Od czego zaczyna się teatr…

Od czego zaczyna się teatr…

Podobno Konstanty Stanisławski uważał, że od wieszaka. Tak to jest z punktu widzenia widza. A jak postrzegają to aktorzy? Czasem teatr zaczyna się od… kursów języka polskiego. Jesteście zaintrygowani? Więc czytajcie dalej.

A było to tak. We wrześniu ubiegłego roku do Kijowskiego Narodowościowo-Kulturalnego Stowarzyszenia Polaków ZGODA przyjechała z Polski nauczycielka języka polskiego pani Ewa Gocłowska. Członkowie towarzystwa zaczęli chętnie uczęszczać na zajęcia, aby lepiej pojmować podstawy języka przodków. Na pewno dobrze im poszło, więc wkrótce pani Ewa zaproponowała uczniom zrobić małe przedstawienie teatralne. Wszyscy entuzjastycznie się zgodzili.

Na początek tematem spektaklu stały się jasełka. Scenariusz pani nauczycielka już miała, ale zrobiła z tego wersję autoryzowaną. Oczywiście, że ci, którzy opanowali język polski lepiej, dostali większe role, ale każdy, kto chciał, mógł wziąć udział. Chętnych zagrać spektakl w języku polskim było tak dużo, że pani Ewa musiała dopisać kilka roli. Tak przy    okazji, w wierszach.

Reżyserką stała się sama pani Gocłowska, a pomagał jej prezes ZGODY Oleg Krysin, który także zagrał Króla Kaspara. Praca trwała prawie trzy miesiące. Za ten czas zespół teatralny nie tylko nauczył się ról. Członek Stowarzyszenia ZGODA profesjonalny artysta Mikołaj Skobielski stworzył cudowne dekoracje z widokami Betlejem, grupa techniczna (Ałła i Sergiusz Wyszyńscy) opracowała konstrukcje sceniczne, Juliana Fredyńska i grupa „Polska Szafa” stworzyły i zaprezentowały kostiumy. Juliana także zagrała rolę Archanioła i oczarowała wszystkich przepięknym śpiewem. A całą częścią muzyczną zajmowała się Zasłużona dla Kultury Polskiej Helena Arendarewska. I nie łatwą było to sprawą nauczyć śpiewać polskie kolędy nawet tych, którzy nie mają „ucha do muzyki”. Ale, udało się!

Zabrzmiały słowa Maryi i Józefa wypowiadane przez Walerię Mazurenko i Sergiusza Wyszyńskiego i kolędy, śpiewane przez Julianę Fredyńską.

Dorosłych aktorów tak pochłonął spektakl, że ich dzieci również nie mogły pozostać w stronie. Co? Rodzice mogą uczestniczyć, a dzieci nie? Więc dostały im się role aniołków. A przykład prawdziwej gry aktorskiej młodemu pokoleniu podała najstarsza członkini ZGODY Wanda Pawłowa. Jak widzicie rozpiętość wieku aktorów była znaczna – od 3 do 84 lat.

Aż wreszcie 5 stycznia roku 2020 w Kijowie w kościele świętego Mikołaja jasełka „Boże Narodzenie, czyli Historia Prawdziwa” zostały zaprezentowane. Odbyło się to przy wsparciu ze strony gościnnego gospodarza parafii księdza proboszcza o. Andrzeja Raka.

„Jak nam pójdzie? Czy widzom spodoba się przedstawienie? Czy nie zapomnimy swoje słowa?” – martwili się aktorzy przed występem, zerkając zza zasłony na salę. Tak, sala była pełna ludzi. A w pierwszych rzędach siedzieli czcigodni goście, którzy zaszczycili swoją obecnością widowisko: Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Rzeczypospolitej Polskiej na Ukrainie Jego Ekscelencja Bartosz Cichocki z synem, Kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP Dorota Dmuchowska, Radca Ambasady RP Jacek Gocłowski…

Niepokoje były daremne. Wystawa okazała się rewelacyjna, o czym świadczyły chociażby długie brawa po zakończeniu.

I dopiero wtedy pani reżyser Ewa Gocłowska odetchnęła z ulgą. „Szczerze mówiąc, przez cały występ patrzyłam na scenę ani żywa, ani martwa, – powiedziała, – ale wszystko się udało. Jestem bardzo dumna z aktorów. Wielu z nich dopiero we wrześniu przeczytało swoje pierwsze polskie słowo, a teraz już grają w teatrze. Bardzo wdzięczna jestem za taką sumienność, aktywność i kreatywność. Przecież każdy przyczynił się do swej roli, coś zmieniał, wymyślał, dopisywał, tworzył rekwizyty”.

Mówi prezes Kijowskiego Narodowościowo-Kulturalnego Stowarzyszenia Polaków ZGODA Oleg Krysin: „Nasze Stowarzyszenie istnieje już 30 lat. Organizowaliśmy koncerty, inne różnego rodzaju imprezy, ale teatr pojawił się dopiero teraz, kiedy przyjechała do nas z Polski nauczycielka języka polskiego Ewa Gocłowska. I ten pierwszy spektakl na pewno nie będzie ostatnim, ponieważ ludzie już spróbowali tej sceny i bardzo im się spodobało”.

To nie tylko słowa, bo już dwa tygodnie później, 19 stycznia nowo powstały teatr wyjechał na swój pierwszy występ gościnny – przedstawienie zostało też pokazane w Sanktuarium Matki Bożej Berdyczowskiej w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny gdzie znajduje się główny obraz z wizerunkiem Matki Bożej na Ukrainie. I znów – sukces i brawa.

A zatem nikt się nie zbiera się zatrzymywać się na tym, co osiągnięto. „Mamy pomysły na przyszłość, – mówi Ewa Gocłowska, – To nie jest tylko jednorazowe wystąpienie. Mamy zamiar przygotować spektakl o św. Janie Pawle II w tym roku, który jest rokiem papieża Polaka”. Już pisze się nowy scenariusz, aktorzy przymierzają się do nowych ról i… starannie uczą się języka polskiego. Bo przecież pamiętacie: teatr się zaczyna od kursów językowych…

Olga OZOLINA